31 października 2011

Tak sobie płytko rozważam, ostatnio często, tym razem na 
cmentarzu, przy grobie. Podeszła moja kuzynka, poprzestawiała 
wszystkie wiązanki i świeczki. To samo inni robili - przestawiali.
Troszkę głębiej pomyślałem, to co oni robią, to nic innego jak 
kompozycja nagrobkowa. Jest to wyraz ich estetyki, twórczego 
myślenia. Może cmentarz i 1 listopada to jedyny moment, w którym 
pseudo artyści mogą dać choć odrobinę sztuki, nieświadome 
(nie)skutecznie. Więc skoro dają z siebie wszystko, to i biorą 
co nieco. Nic nie trafia w próżnię w końcu. Pod koniec ich życia, 
jeśli będą w stanie pójść na cmentarz będą alfą i omega w tej dziedzinie. 
Należy więc pytać starszych,  najstarszych jak zrobić dobrze kompozycję 
nagrobkową. Piję kawę bez mleka i bez cukru, co jest nowością, 
dwa dni temu nawet bym takiej nie tknął, a tu proszę. Nawet smakuje, 
chodź pierwsze razy były trudne. Wiem, że cmentarni artyści nie myślą o 
następnych latach, że za rok zrobią to lepiej, nieświadomie. Zmysł 
artysty się w nich rodzi pomalutku. Ja się do takich nie zaliczam, 
jestem w innej grupie ludzi - jestem za kremacją.

4 komentarze:

  1. dobry kawałek tekstu, o treści prawdziwej, bardzo życiowy!

    OdpowiedzUsuń
  2. hmm ucięło mi słowa, nie będę pisał 2 raz ;/

    OdpowiedzUsuń
  3. To jest to, ucina ci słowa! powinna być opcja nagrywania głosu :)

    OdpowiedzUsuń
  4. trafnie to spostrzegłeś. ale sądzę, że wokół kremacji też może rozrosnąć się sztuka. np. sztuka urn, sztuka położenia urny na szafie, sztuka ustawienia tej urny w kontekście krajobrazu zmieniającego się za oknem, np. kompozycja w stylu "nadchodzi jesień" a potem "przyszła wiosna"...tyle opcji...albo jeszcze sztuka opróżniana urny i cały spektakl wokół tego można by zaplanować

    OdpowiedzUsuń